Goście
pisz
czytaj

Twój szczęśliwy numerek to .

Autorka
o niej
ukochaj
teraz jestem {akcja}

Podaj dalej
Moja skromna osoba
Profil
Kwestionariusz
Fotka
Moje dodatki
Fotki z Dźwirzyna, obóz 2007
Mój profil na deviantArt.com

Oceny blogowe
Oceny Vanillki
sstylowe-oceny (czekam)
ewaluacja-blogow
ciemneoceny (dst+)



Starte lata
2005
luty (3)
marzec (7)
kwiecień (12)
maj (3)
czerwiec (5)
lipiec (4)
sierpien (5)
wrzesień (3)
listopad (3)

2006
styczeń (6)
luty (4)
marzec (12)
kwiecień (11)
maj (7)
czerwiec (7)
lipiec (4)
sierpien (13)
wrzesień (11)
październik (5)
listopad (4)
grudzień (5)

2007
styczeń (5)
luty (5)
marzec (3)
kwiecień (4)
maj (2)
czerwiec (5)
lipiec (10)
sierpien (5)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (2)
grudzień (1)



Subskrybcja RSS




Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl




dalillaa-lavignewladca-pierscienidodatki-stencil
Napisane wtorek, 25 grudnia 2007 o godzinie 17:42:23
Święta bez atmosfery
Boże Narodzenie. Jedno z najważniejszych świąt kościoła katolickiego. Jako osoba wierząca oczywiście obchodzę je co roku z nalezną mu pompą. Ale on kilku lat jest coraz gorzej. Atmosfera psuje się z racji braku śniegu, niestety. Nie twierdzę, że od obfitości opadu atmosferycznego zależy jakość świątecznej atmosfery, ale o ile łatwiej jest się nastrajać na początek świąt, gdy dookoła puszysty, biały śnieg. Ech, lubię święta, ale be śniegu są puste. No i do tego wszystkiego wczoraj pokłóciłam się z mamą. Była Wigilia, a my nie potrafiłyśmy nawet na kilka godzin się uspokoić. Nie twierdzę, że to wina krórejś z nas, obie mamy bojownicze charaktery. Jesteśmy do siebie bardzo podobne i dlatego tak często się kłócimy. Bo każda z nas musi mieć w rozmowie ostatnie słowo. Nie nawidzę tego, bo powoduje, że nie możemy się normalnie i w spokoju porozumieć.
Ale dosyć może o mnie i mojej matce. Mimo wszytko, mimo tego braku śniegu i atmosfery, chcę Wam wszystkim życzyć zdrowych i wesołych Świąt. Nawet jeśli nie wierzycie w Chrystusa ani w jego Cudowne Narodziny, to i tak, z tej okazji, chciałabym życzyć Wam spełnienia wszystkich Waszych marzeń oraz tego, by nadchodzący rok 2008 był jeszcze lepszy niż ten mijający.

Dalilla
komentarze [6]


Napisane piątek, 30 listopada 2007 o godzinie 16:54:44
Na wieży Babel - Wisława Szymborska
Choram. Znowu. Ale znalazłam świetny wiersz Wisławy Szymborskiem i nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem go tutaj.


- Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,
i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad tobą, gdy śpisz.

- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach. - Jak to, zapomniałeś?
Miałąm na sobie zwykłą szarą suknię
spinaną na ramieniu.
- I natychmiast potem
niebo pękło w stubłysku. - Jakże mogłam wejść,
przecież nie byłeś sam.
- Ujrzałem nagle
kolory sprzed istnienia wzroku. - Szkoda,
że nie możesz mi przyrzec.
- Masz słuszność,
widocznie to był sen. - Dlaczego kłamiesz,
dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,
kochasz ją jeszcze?
- O tak, chciałbym,
żebyś została ze mną. - Nie mam żalu,
powinnam była domyślić się tego.

- Wciąż myślisz o nim? - Ależ ja nie płaczę.
- I to już wszystko? - Nikogo jak ciebie.
- Przynajmniej jesteś szczera. - Bądź spokojny,
wyjadę z tego miasta.
- Bądź spokojna,
odejdę stąd. - Masz takie piękne ręce.
- To stare dzieje, ostrze przeszło
nie natruszająśc kości. - Nie ma za co,
mój drogi, nie ma za co.
- Nie wiem
i nie chcę wiedzieć, która to godzina


Dalilla
komentarze [1]


Napisane poniedziałek, 19 listopada 2007 o godzinie 20:30:31
Tragedia
Ech, zaraz zrobię komuś ciężką krzywdę. Znowy rozwalił mi sie Internet. Także na razie nic nowego, nic mądrego. Nie żebym do tej pory jakoś mądrze pisała, ale co tam :)

Dalilla
komentarze [1]


Napisane sobota, 27 października 2007 o godzinie 19:27:46
Sobota, a jednak do szkoły...
Taak! Nareszcie, po prawie dwóch miesiącach odzyskałam internet. A już myślałam, że nie ma dla niego nadziei... :) No, ale zdarza się, niestety.
Wiecie, myślałam, że jak w końcu będę mogła się podłączyć, to temety na notkę same będą cisnąć mi się i nie będę mogła wybrać o czym pisać. Nic bardziej mylnego. Siedzę i zupełnie nie wuiem, co mam powiedzieć. A to chyba dlatego, że p[o prostu nic godnego uwagi nie stało się przez ten czas. Wiem, że narzekam, ale ja bym chciała mieć codziennie o czym pisać. Ale o rzeczach naorawdę ciekawych, a nie o jakichś głupotach. Nie ciągle o szkole, a chyba njic inego mi sie zostało. No to może powiem, że dziś odrabialiśmy 2.11 (wolny piątek). Od 8 rano do 14.20 siedzieliśmy w szkole i każdy patrzył na siebie z miną: co my tutaj robimy? Niektóre klasy oglądały filmy. Ale oczywiście nie my. No gdzieżby tak ktoś nam ulżył w cierpieniu, przecież to by było aż nienormalne. Moja mama mówi, że sama sobie tę szkołę wybrałam i nie powinnam narzekać. Ale narzekać można zawsze, na wszystko i na wszystkich. A w innej szkole pewnie byłoby gorzej, jestem tego prawie pewna. Tak na 99,9%.
Jeszcze jednym dość interesującym momentem była imprewa urodzinowa u koleżanki, dwa tygodnie temu. Było bardzo fajnie. Pamiętacie moją notkę o alkoholu? Jak mówiłam, że nie piję? Otóż wypiłam niecałe jedno piwo. Straszne, nie? Jak moje koleżanki się o tym dowiedziały (te pod wpływem których była tamta notka), to oznajmiły, że jestem niekonsekwentna i chyba nie pamiętam wypowiadanym przez siebie słów. A to nie tak. Napisałam, że nie dla mnie popijawy, gdy ludzie rzygają dalej niż widzą. No i jest zasadnicz różnica pomiędzy puszką na spółę za zdrowie kumpeli, a urwanym filmem. A wódki nawet nie tknęłam. I byłam całkie trzeźwa. Następnego dnia czułam się źle tylko dlatego, że poszłam spać o pół do szóstej, a wstałam po trzech godzinach. Trochę to mało jak na cały wieczór zabawy, czyż nie?

No i jakiś temat jednak znalazłam ;) Jak miło :)

Dalilla
komentarze [3]


Napisane sobota, 15 września 2007 o godzinie 17:48:40
Internetu brak, a tyle do przekazania...
Szkoła już trwa dwa tygodnie, a mnie się odłączył Internet i nie mam jak pisać. Czasem jak uda mi się dopchać do stacjonarnego komputera, to sprawdzę pocztę, czy coś. A tyle mam do opowiadania. Na początek klasa. Pisząc poprzednią notkę nie miałam tak naprawdę pojęcia z kim będę się uczyć. Teraz juz wiem, że z moich kochanych trzydziestu osób zostało dziesięć. Doszło 14, w tym osiem internatek. W poniedziałek jedziemy na wyjazd integracyjny w Góry Stołowe. Mam tylko nadzieję, że nie zamieni się to w wyjazd podziałowy, bo jak do tej pory chyba nie załapaliśmy dobrego kontaktu z dziewczynami z internatu. Przynajmniej z niektórymi. A fajnie by było, gdybyśmy się polubili tak jak to było w gimnazjum. Wtedy też mieliśmy jechać na taką wycieczkę, na weekend, na Ślężę. Ale dyrektorka powiedziała, że za mało osób chce jechać i nie ma to sensu. Dlaczego wcina się w to co robimy w weekend? Tego nie wiem. Ale jakoś się zaczęliśmy w końcu integrować. Mam nadzieję, że tym razem też stworzymy klasę, do której będę potem tęsknić. Nieźle. Ledwie zaczęliśmy, a ja już myślę co będzie po skończeniu szkoły ;) Ale to minie bardzo szybko. Poprzednie trzy lata minęły mi zdecydowanie zbyt szybko...

Dalilla
komentarze [5]


Napisane piątek, 31 sierpnia 2007 o godzinie 15:44:48
"Coś się kończy, coś się zaczyna"
Andrzej Sapkowski napisał opowiadanie pod takim tytułem. Myślę, że to zdanie doskonale opisuje dzisiejszy dzień. Panie i panowie, mamy 31 sierpnia. Teoretyczny koniec wakacji. W praktyce 1 wypada w sobotę, zatem mamy weekend w zapasie. Ale kto ma jeszcze wakacje w taki symboliczny dzień? Pierwszego września myśli się o szkole nawet jeśli nie siedzi się jeszcze na apelu. Człowiek zastanawia się jak będzie. Z klasy do klasy mnie, ale gdy przechodzi się z jednej szkoły do drugiej, zaczyna się robić dziwnie. Do gimnazjum 'wpłynęłam' bez najmniejszych problemów, jak już pisałam, klasa niewiele się zmieniła. Trochę spuchła, ale co tam. A teraz z 32 osób zrobiło się 20. Albo nawet mniej, jeszcze nie wiadomo. Pewnie znowu zrobię nie monotematyczna. Znowu poznacie zawiłości systemu szkolnictwa mej szkoły, moje oceny, sprawdziany, wywiadówki... Nie ukrywam, że trochę będzie mi brakować tych całych wolnych dni, podczas których wpadały mi do głowy pomysły na całkiem niezłe notki. Teraz trzeba się uczyć. Przecież do matury zostały jeszcze trzy lata :)

Coś na nowy rok szkolny

Dalilla
komentarze [5]


Napisane niedziela, 26 sierpnia 2007 o godzinie 22:53:12
Dziękuję, nie piję.
Tak trudno w to uwierzyć? Że młoda osoba może nie lubić się upijać? Dlaczego jak wczoraj powiedziałam koleżankom, że nie mam ochoty na alkohol, to dziwnie na mnie spojrzały? Ja naprawdę nie czuję potrzeby picia. W ogóle. Ale niektórzy tego nie rozumieją. Mają mnie za sztywniaczkę. Ale to nie prawda. Zapytajcie ludzi, którzy byli ze mną na obozie. Ja tam nawet nie spojrzałam na alkohol. A jazdy miałam takie, że prawdopodobnie nasza opiekunka zastanawiała się nad moją poczytalnością ;) Skoro nie potrzeba mi wspomagacza, żeby się dobrze bawić, to po co w ogóle mam pić? Jeśli ktoś chce w przyszłości mieć rozregulowaną wątrobę, to proszę bardzo, ale na moje oko, to właśnie on ma problemy z zabawą. Jeśli będąc całkowicie przytomny nie potrafi się bawić, to chyba on jest sztywny, czyż nie? Pod wpływem alkoholu wiele osób przestaje być sobą. Może oni potrzebują stracić kontrolę, bo ich codzienność jest nudna? Nie wnikam w umysły, ale czasami wydaje mi się, że tak właśnie jest. Trochę to smutne, bo pod wpływem procentów ludzie mili na co dzień, czasem stają się nie do zniesienia i mówią rzeczy, których nie pamiętają, a mogliby żałować. Historia z życia wzięte:
Dwie przyjaciółki. Dwanaście lat się znają, do niedawna każdą wolną chwilę spędzały razem. Razem poszły do podstawówki, potem do gimnazjum. Do liceum też chciały. Złożyły podanie do tych samych klas. Miesiąc przed końcem roku poszły na imprezę. Jedna z nich schlała się do nieprzytomności. Gdy ta druga próbowała ją przekonać, że najwyższa pora się zbierać, tamta zwymyślała ją od nudziar i sztywniaczek. Potem zwymiotowała, a na koniec urwał jej się film. Przyjaciółka odniosła ją do domu i starała się, żeby rodzice się nie dowiedzieli. Nie udało się. Następnego dnia makabrycznie pokłóciły się. Nie o te słowa na zabawie. Tamto przebaczyła. Ale ta pierwsza nie była w stanie pojąć, że przyjaciółka chciała jej dobra i próbowała pomóc. Przestały się do siebie odzywać, a ta pierwsza podkładała drugiej świnie. W końcu cała klasa się z niej nabijała. Dziewczyna zabrała papiery ze szkoły pierwszego wyboru i pozmieniała klasy na takie, których tamta nie wybrała. Żeby tylko jej nie spotkać.
Jak tego słuchałam, to mi się włos jeżył na głowie. Poczułam ulgę, że mnie coś takiego nie spotkało. Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Na szczęście ona tego nie potrzebowała. Chciała się tylko wygadać. A ja podobno umiem słuchać i nie wyśmiewam się z problemów. Zapytacie skąd wiem, że to nie ściema? Bo tamta druga potwierdziła tę wersję. Miała w sobie tyle bezczelności, że nawet nie próbowała zaprzeczyć iż to ona rozwaliła przyjaźń trwającą prawie całe życie... Nie twierdzę, że to wina tylko i wyłącznie alkoholu, ale gdyby nie ta impreza, to by się nie stało.

Dalilla
komentarze [3]


Napisane piątek, 24 sierpnia 2007 o godzinie 21:00:06
Małe świętowanie
*fanfary*
Z dumą ogłaszam, że blog skończył dziś 2 i pół roku. Ach, co za radość :) Wiele blogów, które czytałam na początku zostały porzucone lub nawet usunięte, a ja nadal jestem. Przeszłam ewolucję. Zaczęłam pisać o czymś, a nie tylko skarżyć się na brak komentarzy. Teraz już się tym nie przejmuję. No dobra, wykupiłam reklamę, bo przecież każdy lubi jak ktoś doceni jego wysiłek, jakim jest skonstruowanie jakiejś sensownej wypowiedzi, w której zawrze się jakiś sens i może głębszą myśl. No i zdecydowanie lepiej jest dostać jeden komentarz z odpowiedzią na notkę niż kilka idiotycznych zapychaczy "cześć, świetny blog, wpadnij do mnie". Nie rozumiem takiej strategii. Nikt nigdy nie odpowiada na wszystkie takie reklamówki. Jedna, dwie, czasem jak najdzie ochota. Ale jak jest sześć na raz, to szuka się wśród nich czegoś sensownego, a tamte się zostawia. Ja tak przynajmniej robię. Nie kasuję, bo mi się nie chce, ale je po prostu ignoruję.
Ale wracając do bloga. Polubiłam go. Kiedyś chciałam go usunąć, bo mnie nudził. Z resztą jak wszystko. Co miesiąc zmieniałam gadu gadu, maila i bloga co miesiąc, bo mnie nudziły. Ale to było kiedyś. Teraz dorosłam (przynajmniej trochę xD) i te trzy wymienione rzeczy się nie zmieniają od dawna. To taki stałe elementy. I nie żałuję, że nie usunęłam bloga. Dzięki temu mogę to teraz pisać i podziwiać swoją wytrwałość ^^
Życzcie mi szczęścia na następne pół roku, żebym w jednym kawałku dotarła do pełnej trzylatki. A potem będziemy rozmawiać o następnych latach ;)

Dalilla
komentarze [2]


Napisane czwartek, 16 sierpnia 2007 o godzinie 10:21:10
Słów kilka o wypowiedzi.
Tym razem mam do was ważne pytanie. Czy ja naprawdę dziwnie mówię? Bo mówię tak jak piszę. Znaczy, używam takich słów. Moja opiekunka na obozie zapytał mnie, czy ja zawsze tak dziwnie mówię. Otóż tak. Zawsze staram się budować długie i ciekawe zdania, z użyciem wielu słów. Okazuje się jednak, że nie wszyscy mnie rozumieją. Mój polonista powiedział kiedyś ojemu tacie na wywiadówce, że używam słów, których nie rozumie część klasy. A ja nawet nie wiem, jakich. Cóż to za słowa, których znaczenie nie znają ludzie uczący się ze mną tego samego materiłu już od dziewięciu lat? Nigdy nie przypuszczałam, że wypowiadam się w dziwny i niezrozumiały dla otoczenia sposób, ale jednak. Mam się zmienić? Zacząć rzucać jush, tesh i koffam tylko po to, żeby być na czasie? Z resztą, sama nie wiem. Czy ja naprawdę dziwnie mówię? Mnie to męczy, choć może wydawać się banałem.

Dalilla
komentarze [4]


Napisane czwartek, 9 sierpnia 2007 o godzinie 12:17:52
Dźwirzyno 2007
Z powodu skandalicznej pory wyjazdu z Wrocławia (północ) i konieczności wymarszu z miejsca zamieszkania co najmniej dwie godziny wcześniej nie było notki przed wyjazdem. Ale trąbiłam o tym obozie od tak dawna, że chyba umarlibyście z nudów przy całej notce domysłów na ten temat. Teraz jestem już niestety po obozie i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to był najlepszy obóz na jakim do tej pory byłam. Towarzystwo zdecydowanie najcudowniejsze. Zabawa była wyśmienita i chociaż wróciłam chora, posiniaczona i poraniona (oparzyłam się prostownicą w policzek), to niczego nie żałuję. Tych dwanaście dni minęło zdecydowanie za szybko i pierwszy raz w życiu czułam, że z chęcią zostałabym tak jeszcze z tydzień. Albo dwa. A najlepiej, jakbyśmy siedzieli tam całe wakacje. I wszyscy twierdzili podobnie, zatem to chyba nie tylko moja opinia, że się podobało... Posiłki jak zwykle były niejadalne, ale jakoś to przeżyliśmy. Ja oddawałam czasem obiady kolegom w zamian za herbatę. A jak się w końcu rozłożyłam, to i tak nie byłam głodna, więc problem z głowy. Pogoda z początku była wyjątkowo niezachęcająca, ale siedzenie w ośrodku i nudzenie się to także wyśmienita zabawa.

Na moim devie będą fotki. Wchodźcie, popatrzycie.

Dalilla
komentarze [1]


Napisane środa, 25 lipica 2007 o godzinie 23:52:34
Do odważnych świat należy.
TAK!!! Zrobiłam to. Obcięłam włosy i mam grzywkę. To się może wydawać absolutnym banałem, ale dla mnie to sprawa prawie życia lub śmierci. Jak wiadomo prawie, robi wielką różnicę, ale ważności temu nie odbierzecie. Dobra, późno jest, zaczęłam pleść trzy po trzy i delikatnie zboczyłam z tematu. A ten mówi o... hmm... chyba o eksperymentowaniu. Poszukiwaniu swojego jestestwa w sobie. Tak ja odczytuję zdanie zawarte w tytule. Dla wielu osób pójście do fryzjera to nic. Pestka. Bez mrugnięcia okiem decydują się obciąć na 'pazia' włosy, które niegdyś były do pasa. Ale nie dla mnie. Już o tym mówiłam - nie lubię zmian. Jak coś jest dobrze, to niech tak zostanie. Ale czasem każdy potrzebuje coś w sobie zmienić. Ja postanowiłam, że mienię swoje podejście do mody. Że zacznę zwracać na nią większą uwagę. Do tej pory bardzo obłudnie uważałam, że jestem ponad do. Zupełnie jak Andy z "Diabeł ubiera się u Prady". Tyle, że ja tak z dnia na dzień nie zostanę ikoną najnowszych trendów. Moje warunki fizyczne zwyczajnie mi na to nie pozwalają. Poza tym, nie ma to dla mnie sensu. Trzeba znaleźć własny styl. Gdzieś ostatnio słyszałam, że nie musimy ubierać się modnie, tylko odpowiednio do nas samych. I to postaram się osiągnąć. Chcę wyglądać ładnie. Nie zamierzam katować się, żeby popaść w niezwykle modną anoreksję, bo po co. Czuję się dobrze we własnej skórze. A póki mieszczę się w drzwiach, nie mam zamiaru się zmieniać. Jak się to komuś nie podoba, to nikt nie każe się ze mną zaznajamiać.

Wiem, że notka wyszła niezwykle chaotyczna i absolutnie od sasa, do lasa. Ale musiałam wyrzucić z siebie wiele, a jak zaczynam być wylewna, to jest to absolutnie nieszablonowe. Tak, czy inaczej, mam nadzieję, że połapaliście się w sensie mojej wypowiedzi. O ile ona miała jakiś sens.

Dalilla
komentarze [6]


Napisane piątek, 20 lipica 2007 o godzinie 23:17:08
Człowiek ma z góry przerąbane.
Dlaczego jak człowiek usilnie próbuje być chory, to mimo jego niewyobrażalnych starań nadal trzyma się jak okaz zdrowia? Wiem, że ludzie są w stanie zrobić wiele, by nie musieć iść do szkoły, z oszustwem włącznie. Rzadko udaje się wywołać chorobę. Za to jak raz na jakiś czas coś się takiemu ludziowi chce, to zmaga go ciężka, aczkolwiek uleczalna choroba. Znam to z autopsji. Jak naprawdę nic mi się nie chce, to oczywiście mój organizm jest w doskonałym stanie i ani myśli rozluźnić szeregów i wpuścić kilka drobnoustrojów. Za to jak mam dobry dzień i nabieram ochoty na przesiedzenie w szkole tych siedmiu godzin, to budzę się potem w środku nocy z gorączką i umieram przez tydzień. W tym roku jednak wzięłam się za siebie i poszłam do szkoły na sprawdzian z polskiego. Wiem, że już o tym pisałam, ale jak się dowiedziałam, że mój kolega wylądował w szpitalu z zapaleniem płuc i jeszcze co najmniej do środy tam posiedzi, to naszła mnie ochota, by taką notkę napisać. Bo to straszne chorować w wakacje. Wczoraj miał jechać w góry, a zamiast tego leży z kroplówką opróżniającą się pięć godzin, a zaczynają o 21. I nie da się przy tym zasnąć.

I ja śmiałam narzekać na wakacyjną nudę...

Dalilla
komentarze [2]


Napisane czwartek, 19 lipica 2007 o godzinie 15:49:37
Ja tu czegoś nie łapię.
Powiedzcie mi, proszę Was bardzo, dlaczego we wszystkich sklepach są ciuchy uszyte na płaskie żyrafy? Dlaczego jest tak mało dla normalnych ludzi? Dobra, przyznaję, jest mnie całkiem sporo, ale bez jaj, nie ja jedyna nie mieszczę się w tych maleństwach. Poszłam ostatnio z koleżanką do Reserved i ona znalazła sobie śliczną bluzkę. Ma zgrabną figurę i duży biust, nosi zazwyczaj 'emki'. Wzięła zatem jedną, a tu guzik. Nie zmieściła się. Co najlepsze, miała na sobie sukienkę z tego samego sklepu, rozmiar dokładnie taki sam. Czyżby robili coraz mniejsze rzeczy? Ja to nawet tam nie szukam, bo nawet 'elki' są na małe w biuście. A najlepsze jest to, że jak trochę schudłam, to absolutnie nic mi tam nie ubyło. Trochę z brzucha, ale nic w klatce piersiowej. No, ale cóż ze strony mamy to jest u mnie rodzinne. Moja babcia i jej mama też miała duży biust. Płaskie dziewczyny myślą, że to takie fajne, ale to naprawdę może być kłopotliwe, nie tylko w kwestii kupowania ubrań. Kuzynka mojej mamy poszła na zmniejszanie biustu, bo kręgosłup ją bolał. Jest niska, ale ma miseczkę D i było jej ciężko. Wierzcie mi, że nie żartuję, bo to nie jest śmieszne. Kto wie o czym mówię, przyzna mi rację.

Dalilla
komentarze [2]


Napisane środa, 18 lipica 2007 o godzinie 17:01:39
Szalleństwo
Wakacje trwają już prawie cztery tygodnie, juppi. *szaleje z radości*. Pogoda znowu oszalała i obniżyła temperaturę o dziesięć stopni. Do tego wszyscy moi znajomi się porozjeżdżali, a ja jadę dopiero 28, w dodatku nie mam pojęci czy o 3 z Poznania, czy o północy z Wrocławia. Wolałabym tę drugą opcję, bo w Poznaniu dosiada się więcej ludzi, ale zobaczymy. I mam tyle rzeczy do zrobienia przed wyjazdem... Nie wiem kiedy ja się wyrobię.
Dziadek powiedział mi dzisiaj, że żal mu mnie, bo cały czas siedzę w domu sama. A mogłabym gdzieś pójść. Taa, tylko z kim i gdzie. Każdy kogo znam, ma co robić. Babcia, ciocia, obóz, wycieczka, wyjazd z rodzicami, cokolwiek. Ale nie ja, bo moim się zachciało wycieczki na koniec świata, a na kasie niestety nie śpimy. Miałam więc do wyboru to albo znaleźć sobie inny obóz. Wierzcie mi, że szukałam. Ale nie przekonała mnie oferta wyjazdu w góry z ludźmi którzy znają się nawzajem, ale nie znają mnie albo na obóz paintballowy. Dobrze przynajmniej, że nie jestem sama w niedoli i moja przyjaciółka też siedzi w domu. Gadamy prawie cały czas, najczęściej o głupotach. Szkoda tylko, że dzieli nas 200 kilometrów.

Dalilla
komentarze [2]


Napisane niedziela, 15 lipica 2007 o godzinie 17:30:03
Żeby chronić się przed słońcem.
W tegoroczne wakacje pogoda popada ze skrajności w skrajność. Najpierw była zimno i padało. Następnego dnia (czyli wczoraj) zrobiło się ciepło, a dziś to jest już prawie nie do wytrzymania. 33 stopnie w Kaliszu, zatem siedzę w domu i się chłodzę. I naszło mnie natchnienie. Zmieniłam szablon. Siedziałam nad nim półtorej godziny. Najwięcej chyba zabrało mi szukanie odpowiedniego zdjęcia, bo jestem wybredna. Od dziś na layu Ashley Tisdale. Polubiłam ją odkąd zobaczyłam w "High School Musical" i "Nie ma to jak hotel". Bardzo przyjemnie śpiewa i całkiem nieźle wygląda na szablonie.
Mimo tego gorąca i tak wychodzę na dwór. Uwielbiam siedzieć w swoim ogrodzie. Jest taki pięknie i tak cudownie pachnie... No i można się poopalać ;) W końcu od tego są wakacje. I trochę nie rozumiem ludzi, którzy wolą deszczowe wakacje, bo i tak nie wychodzą z domu. W czterech ścianach, to się siedzi przez dziesięć miesięcy roku szkolnego, a jak można robić co się chce, to jest mnóstwo innych rozrywek. Można na przykład pograć w badmintona, uwielbiam to. Nie jest to szalenie męczące, a można się wyszaleć. Szkoda tylko, że rzadko mam z kim grać. Mój brat nawet jak jest w domu, to odstawia ośmiogodzinną dniówkę pod komputerem, więc na niego nie mogę liczyć. A wszelacy znajomi mieszkaj,ą tak daleko i ciągle wyjeżdżają... Ja nie jestem jakąś maniaczką, co to najlepiej cały dzień szalałyby na dworze, ale lubię się tym nacieszyć. Zwłaszcza na jakiś wyjazdach, ale niestety w tym roku jadę tylko na dwa tygodnie, znów do Dźwirzyna. Tzn, niestety, że tak krótko. Cieszę się, że jadę nad morze. Ale oby była taka pogoda jak teraz, bo jak nie, to będzie nudno.

Dalilla
komentarze [2]





Szablon własnoręcznie wykonała Dalilla, tylko dla siebie. Nie kopiować!!! Obrazek stąd.